Dzisiejszą audycję sponsorowały literki L i D, liczba 2 oraz następujące kawałki:

W Radiu Express za dewizę w układaniu muzycznych playlist przyjęliśmy prezentację piosenek, które wszyscy potocznie uznajemy za przeboje i evergreeny. Dlatego bardzo cieszy nas, że jesienny muzyczny trend przynosi całe mnóstwo muzycznych powrotów sprzed lat. Prawdziwą wisienką na naszym muzycznym torcie jest nowy utwór zespołu Queen nagrany w towarzystwie Michaela Jacksona – „There Must Be More To Life Than This”. Piosenka promuje nowe wydawnictwo legendarnej brytyjskiej formacji, która nazywać się będzie „Queen Forever”, a która ukaże się w sklepach już 10 listopada. Duet z Jacksonem to nie wszystko, bo na krążku znajdą się także kawałki Mercurego nagrane z Davidem Bowie i Rodem Stewartem.

Kolejną legendarną formacją, która powraca z nową pisenką jest bardzo popularna w latach 80-tych grupa Spandau Ballet. "Gold", "True", "Fight For Ourselves", "Only When You Leave" – to tylko kilka z wielkich przebojów tego zespołu. Wszystkie te piosenki znajdą się na płycie, która będzie kompilacją największych hitów zespołu, która ukaże się pod koniec października, a którą promują trzy premierowe piosenki, w tym także znany z naszej anteny singiel „This Is The Love”

Muzyczne powroty to także domena  naszej sceny muzycznej. Nowe płyty przygotowali m.in. Janusz Panasewicz i Harlem, ale także zespół Perfect. Po czterech latach zespół powrócił z nową studyjną płytą. Album zatytułowany „DaDaDam" ukazał się na rynku 9 czerwca. Zawiera dwanaście przebojowych kompozycji z doskonałymi tekstami znakomitych autorów (Jacek Cygan, Wojciech Waglewski, Bogdan Loebl, Andrzej Mogielnicki, Robert Gawliński). Ponadczasowe ballady, a także kawał gitarowego rockowego brzmienia. Album, na który z pewnością warto było czekać, bo to Perfect w najlepszej formie, co potwierdzają piosenki: „Wszystko Ma Swój Czas”, „Droga Bez Łez” i najnowszy singiel „Odnawiam Dusze”.

Wspaniałą wiadomość dla fanów progresywnego rocka! Dziewiątego października 2014 roku, światową premierę miała nowa piosenka legendarnej grupy Pink Floyd! Utwór „Louder Than Words” powstał w 1993 roku, w trakcie sesji nagraniowych płyty "The Division Bell", gdy David Gilmour, Rick Wright i Nick Mason po prostu sobie pogrywali. Po ponad 20 latach Gilmour i Mason wrócili do tamtych sesji, odnaleźli zapis i odpowiednio przerobili kompozycję. Małżonka Davida, Polly Samson, napisała do niej tekst.

"Muzyka powstała w trakcie ostatnich sesji do »Divuision Bell«. Graliśmy we trójkę na moim studiu Astoria, na łodzi, a klawisze Ricka w tej kompozycji przypominają mi, że uczysz się coś cenić dopiero, gdy to stracisz. Na samym początku prac nad albumem poprosiłem Polly, aby napisała tekst. Uznała, że to, co jej zaprezentowałem, nie wymaga słów i samo słuchanie nas jest o wiele bardziej interesujące. Ale w końcu napisała je właśnie do tej piosenki, która w piękny sposób wyraża to, jak rodzi się to coś szczególnego, kiedy ja, Nick i Rick graliśmy razem. Ta magia była głośniejsza niż słowa" – mówił David Gilmour.

Album "The Endless River" będzie mieć premierę 10 listopada 2014 roku za sprawą Warner Music Poland.

Aretha Franklin to jedna z najsłynniejszych ikon muzyki – to o niej myślimy mówiąc ‘diva muzyki soul’ czy ‘królowa gospel’. Będąc inspiracją dla kilku pokoleń współczesnych wokalistek (Mariah Carey, Celine Dion, Alicia Keys), wydała prawie 50 płyt, została przyjęta w poczet „Rock’N’Roll Hall Of Fame”, uhonorowano ją 18 statuetkami nagród Grammy a przebój „Respect” nie opuszcza TOP5 listy utworów wszechczasów magazynu The Rolling Stone. Jesienią 2014 postanowiła zadziwić wszystkich i wydać zupełnie nowy album studyjny: „Aretha Franklin Sings The Greatest Diva Classics”.
Krążek promuje wielki przebój Adele - „Rolling in The Deep”, który w wersji wykonywanej przez Arethe wzbogacony został o fragment innego klasyka „Ain’t No Mountain High”.

Na płycie „Aretha Franklin Sings The Great Diva Classics” znajdą się zarówno największe współczesne przeboje (covery m.in. Adele, Alicii Keys, Destiny’s Child) jak i klasyki muzyki współczesnej, oryginalnie śpiewane przez Sinead O’Connor, Barbrę Streisand czy Whitney Houston i Chakę Kahn. 

Take That, jeden z najpopularniejszych boysbandów lat 90., to obecnie trio: Mark Owen, Gary Barlow i Howard Donald. Pod koniec września z zespołem pożegnał się Jason Orange. Z kolei wiosną tego roku ogłoszono, że z Take That po raz drugi odszedł Robbie Williams.

"Spędziłem najlepsze lata mojego życia w Take That i chciałbym podziękować każdemu, kto był częścią mojej podróży, w tym moim kolegom z zespołu, którzy są dla mnie jak bracia" - głosi oświadczenie Jasona Orange'a.

"To nie jest nasz pożegnalny album" - mocno podkreśla Gary Barlow. Po reaktywacji w 2005 r. (w 2010 r. do zespołu powrócił Williams) Take That wydało trzy studyjne płyty. Ostatnia - nagrana z Robbiem - to "Progress" z listopada 2010 r. Pierwszego  grudnia ukaże się płyta "III" - pierwszy album Take That nagrany w trzyosobowym składzie, na antenie Radia Express gramy promującą wydawnictwo piosenkę „These Days”.

Pod koniec września ukazała się także nowa płyta formacji Erasure. Dzieło otrzymało tytuł "The Violet Flame", a promuje go singiel z piosenką „Reason”. Materiał na album nagrany został w Nowym Jorku i Londynie, a nad jego brzmieniem czuwał Richard X znany ze współpracy z M.I.A. i Goldfrapp. Szesnasty krążek w dyskografii zespołu to naprawdę znakomita popowa robota.

Na koniec spotkania z powrotami gwiazd prawdziwa petarda! Grupa AC/DC ostatnio ogłosiła premierę nowego krążka ‘Rock Or Bust’. Promuje ją dobrze już znany naszym Słuchaczom singiel ‘Play Ball’. Utwór towarzyszyć będzie w tym sezonie transmisjom rozgrywek ligi baseballu w amerykańskiej telewizji. ‘Rock Or Bust’ nagrano wiosną 2014 w Vancouver wraz ze stałymi współpracownikami zespołu – producentem Brendanem O’Brienem i mixerem Mike’m Fraserem. Materiał będzie pierwszym od 6 lat studyjnym dokonaniem zespołu od czasu płyty ‘Black Ice’, która sprzedała się w ilości 8 milionów egzemplarzy i zadebiutowała na szczycie list przebojów w 31 krajach.

Jeśli do zestawienia dorzucimy nowe krążki Davida Bowie, Simple Minds, Lenny Kravitza, Billy Idola i dwa albumy Prince’a, to słuchając Radia Express poczuć się można jak w komfortowym wehikule czasu. Zapraszamy!

Niezależnie od tego jak przetłumaczymy słowa „hell yeah”, oznaczają one pełną entuzjazmu aprobatę. Wrocławski zespół Trzynasta w Samo Południe spotyka się z taką reakcją na co dzień – ilości koncertów może mu pozazdrościć niejedna gwiazda. Młodzi muzycy postawili na doświadczenie sceniczne i szlifowanie repertuaru. Dopiero z takim dorobkiem, po pięciu latach działalności, zdecydowali się na wydanie debiutanckiej płyty – „Hell Yeah” – promowanej przez singiel o tym samym tytule.

Dwa tygodnie temu dała koncert w Chełmskim Domu Kultury. Zachwyciła chełmską publiczność, prezentując w ponad dwugodzinnym koncercie nie tylko swoje największe przeboje, ale także utwory, które znajdą się na jej najnowszej, przygotowywanej na listopad (premiera 18 listopada) tego roku płycie. Z Justyną Steczkowską, jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek, tuż po koncercie rozmawiał Tomasz Moskal. Foto: Przemysław Świechowski

TM: Zmęczona, ale chyba szczęśliwa?

JS: Zmęczona jak zwykle, dlatego, że zawsze staram się podczas koncertów dawać z siebie wszystko. Ale też bardzo szczęśliwa, bo graliśmy w Chełmie po raz pierwszy, a przyjęto nas po królewsku! To naprawdę wypełnia nasze serca szczęściem. Bardzo serdecznie dziękujemy za to chełmskiej publiczności, która reagowała naprawdę fantastycznie. Jesteśmy za to wdzięczni.

TM: Ja zdziwiony nie jestem, bo nie od dziś twierdzę, że Justyna Steczkowska to ktoś, kto potrafi zaśpiewać naprawdę wszystko. Od „Boskiego Buenos”, od którego wszystko tak naprawdę się zaczęło, przez to wszystko, co zrobiliście z Grzegorzem Ciechowskim, po te rzeczy, które są teraz. Z jednej strony bardziej wysublimowane, z drugiej ocierające się według mnie o industrializm. Jak „Terra” na przykład.

JS: Wszystkiego na pewno nie potrafię zaśpiewać (śmiech). Płyta „Anima” to współczesny sposób myślenia o muzyce, nawiązujący do aktualnych trendów. Nie dlatego jednak, że za wszelką cenę chcemy być modni. Tylko dlatego, że osobiście uwielbiam patrzeć na to, jak zmienia się muzyczny świat i uwielbiam w tym uczestniczyć. Tyle jest nowych pomysłów, trendów. Odnaleźć się w tym wszystkim nie jest łatwo, ale jeśli zaangażujesz w to serce to jest szansa, że się uda. Moja nowa płyta to właśnie dużo serca, ale też dużo nowych inspiracji i nowoczesna produkcja.

TM: Wychodzi na to, że Publiczności także się te zmiany podobają, bo piosenki z nowej płyty też były gorąco przyjmowane przez chełmian.

JS: I to nas bardzo cieszy! Bo to zaprzeczenie teorii inż. Mamonia z „Rejsu”, który twierdził, że najbardziej podobają nam się rzeczy, które już dobrze znamy (śmiech). Chełmska publiczność swoimi owacjami na stojąco dodała nam skrzydeł, a co za tym idzie też siły do grania następnych koncertów.

TM: To ja się teraz w inż. Mamonia wcielę i powiem, że lubię te piosenki, które już dobrze znam. Dlatego tak bardzo podobały mi się Pani „Mezalianse” z piosenkami z „Kabaretu Starszych Panów” nagrane w towarzystwie Maćka Maleńczuka. Mam wrażenie, że bardzo Pani do tych piosenek pasuje.

JS: Dziękuję Panu za te miłe słowa, bo wbrew pozorom zaśpiewać dobrze te piosenki nie jest łatwo, ale jestem pełna atencji dla twórczości Starszych Panów, dlatego też naprawdę lubię grać ten spektakl, który nieustannie gości na deskach Teatru Syrena w Warszawie. I wciąż podobają się one publiczności. Sztuka nosi tytuł „Śpiewnik Pana Wasowskiego” i prezentuje największe przeboje „Kabaretu Starszych Panów”. Śpiewam więc m.in. klasyczne szlagiery wykonywane kiedyś przez Kalinę Jędrusik. Te piosenki były dla niej pisane, a ona wydawała się być stworzona do ich wykonywania. Jako „rozkapryszona diva”, którą gram w spektaklu, prezentuję takie piosenki, jak: „O Romeo”, „Do Ciebie szłam”, „Sexapeal”, „Utwierdź mnie” czy „Herbatka”. Wojtek Malajkat, który wciela się w rolę dyrektora teatru stara się mnie okiełznać. Bardzo wesoły, pełen anegdot spektakl cieszy się już od długiego czasu naprawdę dużą popularnością. Jeśli ktoś z Państwa będzie w Warszawie, serdecznie zapraszam do Teatru Syrena.

TM: Myślę, że połowa Chełma w tym momencie rezerwuje bilety (śmiech). Pogadaliśmy o starociach, wróćmy do nowej płyty. Kilka znanych osób maczało w niej palce. Singiel promujący płytę to tekst Kasi Nosowskiej z Twoją muzyką.

JS: To prawda. Kasia napisała tekst, producentami są chłopcy z Bipolar Bears. Pracowaliśmy razem przy płycie „XV” i jestem z tej współpracy bardzo zadowolona. Realizatorem dźwięku został Piotr Witkowski, który na co dzień pracuje w Alverni, jednym z najlepszych studiów muzycznych w całej Europie i jednym z pięciu najlepszych na świecie. Dzięki temu mamy na płycie fantastycznie nagraną orkiestrę (Silesian Art pod batutą Mateusza Wallacha) i zgraną płytę. Na jakości dźwięku zależało mi najbardziej. Ważne jest to także z tego względu, że dokładnie takie brzmienie chcemy później przenieść na scenę, na koncerty. Dziś nie wszyscy dbają o jakość nagrywanej muzyki, bo słucha się jej w telefonach, laptopach, małych kolumienkach przy komputerach stacjonarnych. Nam zależało na nagraniu „smaczków”, które usłyszą wszyscy, a które ucieszą audiofili słuchających tej muzyki na dobrym sprzęcie. Jakość kosztuje i wymaga czasu, dlatego na krążek trzeba będzie poczekać jeszcze do 18 listopada.

TM: Ostatnie pytanie dotyczy Pani udziału w telewizyjnym talent show, którego jest Pani jurorem. Historia zatoczyła koło, bo przecież Pani kariera rozpoczęła się od udziału w jednym z nich - „Szansie na sukces”. Dzisiaj jest łatwiej czy trudniej osiągnąć sukces młodym artystom?

JS: Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Z jednej strony łatwiej, bo Internet jest oknem na  świat. Z drugiej trudniej, bo nigdy nie było tak łatwo okradać artystów przez Internet jak dziś. A okradany młody artysta na początku swojej drogi nie będzie miał szans zarobienia pieniędzy swoją pierwszą płytą na wydanie kolejnej. To niestety bardzo częste zjawisko i smutne. Dlatego Internet jest aniołem i diabłem w jednym (śmiech). „The Voice of Poland” to niewątpliwie program, który służy promocji utalentowanym, młodym wokalistom, którzy w przyszłości, mam nadzieję, wywalczą swoje miejsce na rynku muzycznym tworząc zdrową konkurencję dla tych, którzy już są. Dlatego rozmawiając z młodymi ludźmi przygotowuję ich na długą drogę i walkę o swoje własne miejsce na muzycznym rynku.

TM: Bardzo dziękuję za rozmowę.

JS: Dziękuję serdecznie i pozdrawiam wszystkich mieszkańców Chełma. 

Od kilkunastu dni na antenie Radia Express gramy najnowszego singla naszego ulubionego chełmskiego zespołu- formacji Myly Ludzie. Teraz "Farelka", za sprawą chłopaków ze Wschodniej.tv, doczekała się znakomitego obrazka. Mocno energetyczny, dynamiczny i bardzo lokalny teledysk będzie można już wkrótce zobaczyć w sieci. Wcześniej, bo już w najbliższy czwartek (30.10.2014), zespół zaprosi swoich fanów i przyjaciół na uroczysty pokaz videoklipu. Impreza odbędzie się w Whisky Pub przy ulicy Reformackiej w Chełmie, o godzinie 20.00. "Bardzo mi zależało, by teledysk do "Farelki" był prosty, autentyczny. Taki, jak tekst tej piosenki. Zdjęcia kręciliśmy na chełmskiej starówce i dachu Hotelu Kamena. Sprzyjała nam pogoda i ludzie, bo na plan zaprosiliśmy kilkoro naszych Przyjaciół"- powiedział nam Daniel Stachniuk, lider i wokalista Mylych Ludzi. "Kilka dni po premierze klip będzie można bez trudu znaleźć w Internecie, a profesjonalną obsługą zajmie się dla nas Vevo."

Dzisiejszą audycję sponsorowały literki B i S, liczba 20 oraz następujące kawałki: