Przegląd polskich nowości płytowych na krótko przed Gwiazdką zaczynamy od klasyki i kroku wstecz. Aż do lat 50-tych, kiedy system przyglądał się nawet muzyce, jazz i to, co wiało zza Oceanu traktując niemal jak przysłowiową stonkę. A jednak udawało się pisać i nagrywać kawałki, które w ciemnych, zadymionych klubach Nowego Jorku brzmieć mogły swojsko. „Z archiwum Polskiego Radia. Szlagiery 1953-1959” to dwupłytowe wydawnictwo, na którym znaleźć można najwspanialsze orkiestry taneczne polskiego radia i piosenkarzy będących w owym czasie bardzo popularnymi wykonawcami. Orkiestrę krakowską p/d Jerzego Gerta, wrocławską z Jerzym Milianem i Benem Hardym, orkiestrę Rozgłośni Warszawskiej dyrygowaną najpierw przez Jana Cajmera, potem Kazimierza Turewicza i wreszcie Edwarda Czernego. Orkiestrą Rozgłośni Katowickiej dyrygował Jerzy Harald. Piosenkarze to: Natasza Zylska, Janusz Gniadkowski, Maria Koterbska, Marta Mirska, Sława Przybylska, Ludmiła Jakubczak, Fryderyka Elkana i wielu innych.

Jak pisze Michał Pieńkowski w załączonej do wydawnictwa książeczce „Niniejszy album ma na celu przypomnienie zarówno wielkich przebojów, jak i mniej znanych lub zapomnianych piosenek z lat pięćdziesiątych. Przede wszystkim jednak chcielibyśmy za jego pomocą pokazać Państwu bogactwo polskiej muzyki tanecznej, która właśnie w latach pięćdziesiątych przeżywała swój najwspanialszy i najbogatszy, lecz niestety schyłkowy okres”. Dla mnie rzecz kultowa. Choćby ze względu na fantastyczną „Kukurydzę”.

Dancingowo, ale też ostro, jest także na krążku „Tęczowa Swasta” Maćka Maleńczuka i jego formacji Psychodancing. "Ja jestem pan Maleńczuk, syn Edwarda. Moja głowa to bomba, a pięść to petarda" – tak się kiedyś Maleńczuk przedstawiał. Lata mijały, ulicznik przeobraził się w lwa salonowego. A że zaciśniętymi pięściami trudno się wiąże krawat - złagodniały dźwięki, zaokrągliły słowa. Maciej Maleńczuk stał się dojrzały i stateczny, mniej niebezpieczny. Brylował w Opolu, coraz rzadziej wspominali o nim bywalcy alternatywnych klubów. I kiedy wszyscy nabraliśmy przekonania, że tak już zostanie, artysta nagrał "Tęczową swastę" – bez wątpienia jedną z najlepszych i najbardziej bezkompromisowych płyt w swoim bogatym dorobku.

Tak, Maciej Maleńczuk znowu rozdaje ciosy na lewo i prawo. Nie wali jednak na oślep, z furią, ale punktuje precyzyjnie i bezlitośnie. Znowu dostaje się starym komunistom i nowym faszystom, pod topór idą poczwarni bohaterowie mediów, księża, dilerzy, pedofile, politycy i żołnierze, wiarołomne niewiasty, kumple od kieliszka i anonimowi szermierze z internetowych forów. Autor nie przebiera w słowach, politycznej poprawności nie zna zapewne nawet ze słyszenia, za to ostrości widzenia powinien mu pozazdrościć niejeden snajper.

 Krakowski antybard pozostaje wierny sobie: wciąż sporo u niego bluesa, żwawego funku i jazzowego sznytu. Jest apaszowskie tango i trochę popu. Różnica polega na tym, że na "Tęczowej swaście" Maleńczuk ma za plecami znakomity zespół Psychodancing, grający w składzie: Grzegorz Stasiuk, Kuba Frydrych, Andrzej Laskowski i Maciej Muraszko. Są tak przekonujący, tak porywający, że trudno przy tych numerach usiedzieć w miejscu.

Z drugiej strony jednak, lojalnie ostrzegamy, że jak zaczniecie pląsać do utworu o mamie Madzi, czy opowieści o próbie samobójczej prokuratora wojskowego, łatwo o fałszywy krok. Bo nowy Maleńczuk to taki dancing, na którym zaczyna się od przytulanek, a kończy na rzucaniu krzesłami. Sorry, taki mamy klimat.

„Migracje” to tytuł nowej płyty Meli Koteluk. Tym razem artystka zabiera słuchaczy do świata pełnego kontrastów - realizm słowny łączy się tu z abstrakcją, minimalizm z przestrzennym muzycznie bogactwem. Album „Migracje” to zbiór niezależnych brzmieniowo kompozycji i polskich, autorskich tekstów. Całość dowodzi konsekwencji Meli i jej zespołu w pielęgnowaniu charakterystycznego języka, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. W warstwie brzmieniowej opiera się on na łączeniu akustycznych i syntetycznych brzmień, w warstwie słownej realizm ściera się z abstrakcją. Na płycie pojawiają się oryginalne, kojące dźwięki bardzo rzadkiego instrumentu w kształcie przypominającego UFO, o nazwie hang drum, na którym gościnnie zagrał Wojtek Pęczek. Utwory dobarwia szalona wiolonczela Jana Stokłosy, a także flety, saksofony i klarnety. Zespół zaprosił do współpracy cenionego producenta młodego pokolenia Marka Dziedzica, który nadał całości spójny, świeży i plastyczny charakter. 

Jeszcze ciekawsza jest dla mnie najnowsza płyta Natalii Przybysz, jednej z najbardziej charyzmatycznych i utalentowanych polskich wokalistek. Artystka inspirowana soulem, jazzem and funkiem nigdy nie kryła pasji dla starych, ciepłych motown’owskich brzmień i vintage’owych instrumentów i to na jej nowym krążku słychać doskonale. Do sieci trafił najnowszy teledysk do utworu „Miód”, który w pierwszym, tygodniu od premiery obejrzało 80 000 osób i spotkał się rewelacyjnymi recenzjami. „Miód jest pierwszą częścią historii, która dopowie się w zapowiadanym dalszym ciągu filmu. Propozycja połączenia teledyskiem dwóch piosenek wyszła od Natalii. Pierwszy klip „Miód” jest bardziej fabularyzowany i rozgrywa się w przestrzeni miejskiej. Jest z nim związany pewien typ ruchu, który zmienia się wraz ze zmianą przestrzeni”- wyjaśnia Anna Bajorek, reżyser teledysku. Nowy album to muzyka z pogranicza bluesa i soulu, zakorzeniona zarówno w amerykańskiej tradycji obu gatunków, jak i otwarcie nawiązująca do klasyki polskiego bluesa i rocka z lat 60. i 70. Miód!

Było nowe? To teraz znów czas wrócić do klasyki. Tango to jeden z najpiękniejszych, najbardziej zmysłowych tańców. Tangiem można wyrazić wielką miłość, namiętność, ale też cierpienie, smutek, nostalgię. Wszyscy mamy w pamięci niezwykłe sceny tang z kultowych filmów, takich jak. "Zapach kobiety", "Moulin Rouge", czy "Pół żartem, pół serio". Anna Dereszowska, jest nie tylko aktorką, ale też utalentowaną wokalistką. Ma na swoim koncie solowy album z piosenkami Henryka Warsa "Już nie zapomnisz mnie", a teraz we współpracy z Urszulą Borkowską oraz wielkimi pasjonatami tanga - kapitalnym kwartetem Machina del Tango nagrała płytę pod tytułem "Tango Va Banque - tanga filmowe".  Nie jest to ich pierwsze wspólne przedsięwzięcie, bo Dereszowska współpracuje z muzykami od 10 lat. Nagrali już razem jedną płytę: "Tangomania". Urszula Borkowska, pomysłodawczyni i autorka wszystkich aranżacji znakomicie zinterpretowała tanga, które sławę zdobyły dzięki filmom, a także przearanżowała na tanga bardzo znane filmowe kompozycje, które pierwotnie wcale tangami nie były. Efekt jest imponujący i przede wszystkim przekonujący. Głęboki, zmysłowy głos Dereszowskiej idealnie komponuje się z muzyką Machiny del Tango. Aby zakochać się w tej płycie wystarczy posłuchać chociażby interpretacji "Każda kobieta to szpieg" (z filmu "Lata 20…, lata 30", w oryginale śpiewanej przez Ewę Kuklińską), "Mein Herr" (Lizy Minelli z „Kabaretu”), "Uciekaj moje serce" Seweryna Krajewskiego z serialu "Jan Serce" albo słynnego motywu "Jeszcze raz vabank" z komedii kryminalnej Juliusza Machulskiego "Vabank II, czyli riposta".  Na płycie znajdziemy też niezwykle ciekawą interpretację kompozycji Preludium Deszczowe Fryderyka Chopina, czy "Por una cabeza" - tanga, do którego tak wspaniale w "Zapachu kobiety" tańczył Al Pacino. Rewelacja!

Kroke... Zachwycił się nimi Steven Spielberg, gdy kręcił w Krakowie „Listę Schindlera”, nawet zagrał z triem na klarnecie, a także zaprosił na koncerty do Jerozolimy. Urzekli także Petera Gabriela – byli gośćmi Womad Festival, jednego z największych na świecie, organizowanego przez prywatną wytwórnię tego muzyka; wiele lat później, gdy współtwórca legendarnego zespołu Genesis był zaproszony na Life Festival Oświęcim, właśnie trio wskazał jako współuczestnika koncertu; w finale grali już wspólnie. Wielokrotnie występowali też z innym brytyjskim muzykiem, słynnym skrzypkiem Nigelem Kennedym – efektem tej współpracy jest wydana przez EMI płyta „East Meets East”. Już te sukcesy pokazują skalę artystycznych dokonań krakowskiego tria, które przez lata bardziej zażywało sławy w Niemczech, gdzie wydawało kolejne płyty, w Hiszpanii czy krajach Skandynawii niż nad Wisłą. Płyta „Ten”, faktycznie dziesiąta, ma szanse to zmienić. Kroke. Tomasz Kukurba (altówka, wokal, instrumenty perkusyjne), Jerzy Bawoł (akordeon) i Tomasz Lato (kontrabas) znają się jeszcze ze studiów w krakowskiej Akademii Muzycznej. Od czasu, gdy stworzyli zespół minęły 22 lata. Zaczynali od muzyki klezmerskiej, stąd nazwali sie Kroke, co w języku jidysz znaczy Kraków. Szybko jednak weszli na inne muzyczne szlaki. Od lat to, co proponuje Kroke, nie jest ani muzyka klezmerską, ani world music, ani jazzem. To muzyka scalająca harmonie klezmerskie, brzmienia Bałkanów, dźwięki orientu i autorskie improwizacje. To muzyka ujawniająca osobowości i temperamenty trzech muzyków. Mają talent tworzenia niebanalnych melodii, wzbogacanych finezyjnymi improwizacjami i wirtuozersko granych. Pewnie dlatego jeden z tych pięknych, urzekających tematów - „The Secrets of The Life Tree” wykorzystał David Lynch w filmie „Inland Empire”. Muzycy tria są też obecni na płycie Petera Gabriela „Long Walk Home", będącej ścieżką dźwiękową do filmu „Polowanie na króliki". Uznanie dla ich oryginalnej muzyki nadeszło szybko; zawierająca kompozycje członków zespołu płyta „The Sounds of The Vanishing World” otrzymała w r. 2000 Nagrodę Niemieckiej Krytyki Płytowej. Znający Kroke, którzy wezmą do ręki album „Ten”, odnajdą na nim wszystko to, co w muzyce tria najwspanialsze.

Na koniec wisienka na torcie. LemON to zespół, który okazał się objawieniem na polskim rynku muzycznym. W ciągu zaledwie dwóch lat działalności stworzył pięć wielkich przebojów, zdobył platynową płytę, liczne nagrody, a przede wszystkim zgromadził rzeszę wiernych fanów (w tym prawie 300 000 fanów na Facebooku). Fenomen zespołu polega również na tym, że osiągnął niekwestionowany sukces komercyjny, grając nietuzinkową i wymagającą muzykę.

Debiutancka płyta LemONa pokryła się platyną, została nagrodzona statuetką TOP na festiwalu Sopot Top Trendy 2014, nagrodą Eska Music Award 2013, a także zdobyła nominację do Fryderyka 2013. Dwa lata po premierze swojego debiutu, LemON wraz z Wraner Music Poland wydaje kolejną płytę zatytułowaną od jednego z utworów - ,,Scarlett”. Na płycie znajdzie się 12 utworów w języku polskim i łemkowskim. Autorami wszystkich kompozycji są muzycy zespołu, którzy również samodzielnie wyprodukowali płytę. Nagrań dokonano w studiach: Tonn w Łodzi, Izabelin Studio, Black Kiss Records, Sonus i Nextpop Studio 25/8. Dla najwierniejszych fanów LemON stworzył także edycję specjalną płyty, wzbogaconą o dwie wyjątkowe wersje utworów a także o DVD z wideoklipami i wyjątkową akustyczną sesją nagraniową kliku wybranych utworów.

LemON tworzy 6 muzyków o różnych korzeniach etnicznych pochodzących z różnych krańców Polski: z Przemkowa, Legnicy, Świebodzina, Kłobucka, Chełma i Sokołowa Małopolskiego. Muzyka LemONa to nietuzinkowa mieszanka gitarowego rocka, folkowej nostalgii, jazzowej lekkości, które zespaja ze sobą wyjątkowy inteligentny wokal. Liderem zespołu jest wychowany w łemkowskiej rodzinie charyzmatyczny wokalista Igor Herbut, który śpiewał za młodu nie tylko w koncertujących za granicą zespołach ludowych, ale także, jako tenor w chórach, a ponadto studiował jazz na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Za charakterystyczne, słowiańskie i melancholijne brzmienie skrzypiec odpowiada Andrzej Olejnik, z pochodzenia Ukrainiec wyrastający na łemkowskich balladach i bojkowskich kolomyjkach. Wyjątkowe brzmienie na instrumentach klawiszowych tworzy pianista pochodzący z Podkarpacia - Piotr Walicki, a za nieustający, niosący groove odpowiada basista Piotr Kołacz. W marcu 2014 do składu dołączyli dwaj wybitni instrumentaliści: gitarzysta - Piotrek „Rubens” Rubik (co ze względu na zbieżność nazwisk, powoduje wiele zabawnych sytuacji) oraz perkusista Tomasz „Harry” Waldowski. Piotr wniósł do zespołu wyjątkową drapieżność i brzmienie gitar, a Tomasz - jazzową lekkość i swobodę. LemON zgromadził wierne grono fanów, którzy doceniają szczere teksty, emocjonalne kompozycje i ogromną energię i kreatywność wszystkich muzyków. Na plenerowe koncerty zespoły przychodzą tysiące ludzi, a koncerty klubowe są wyprzedane do ostatnich miejsc. W czasie nadchodzącej trasy promującej drugą płytę LemON ponownie zagra w tak prestiżowych miejscach jak warszawska Stodoła, Eskulap w Poznaniu, Scena w Sopocie, w klubie Eter we Wrocławiu, a w najbliższym czasie zagra na Wembley Arena w Londynie. Fajna płyta. 

Tango to jeden z najpiękniejszych, najbardziej zmysłowych tańców. Tangiem można wyrazić wielką miłość, namiętność, ale też cierpienie, smutek, nostalgię.
Wszyscy mamy w pamięci niezwykłe sceny tang z kultowych filmów, takich jak. „Zapach kobiety” "Moulin Rouge", czy "Pół żartem pół serio"
Anna Dereszowska, jest nie tylko aktorką, ale też utalentowaną wokalistką. Ma na swoim koncie solowy album z piosenkami Henryka Warsa „Już nie zapomnisz mnie”, a teraz we współpracy z Urszulą Borkowską oraz wielkimi pasjonatami tanga - kapitalnym kwartetem Machina del Tango nagrała płytę pod tytułem "Tango Va Banque - tanga filmowe", która ukaże się już w listopadzie. Nie jest to ich pierwsze wspólne przedsięwzięcie, bo Dereszowska współpracuje z muzykami od 10 lat. Nagrali już razem jedną płytę: „Tangomania”.

"The Endless River" zespołu Pink Floyd to znakomita adaptacja do standardów XXI wieku kompozycji Pink Floyd sprzed ponad 20 lat. To, w przeważającej mierze, wspaniała, instrumentalna, ilustracyjna muzyka, pomimo obróbki studyjnej niepozbawiona spontaniczności i energii typowej dla improwizowanych sesji w sali prób. To muzyka pełna pięknych, charakterystycznych dla Pink Floyd, długich dźwięków gitary Davida Gilmoura, a przede wszystkim sunących dostojnie w przestrzeni klawiszy niezapomnianego, nieżyjącego już Ricka Wrighta. A także pięknych ozdobników w postaci saksofonu, klarnetu, chóru, czy wsamplowanego głosu wybitnego naukowca Stephena Hawkinga. "The Endless River" to hołd dla wybitnego muzyka, jakim był Rick Wright, złożony przez przyjaciół. Przy tej płycie można się uspokoić, rozmarzyć, odpłynąć. "Wydaje mi się, że udało nam się z powodzeniem pokierować tym materiałem, który mieliśmy pod ręką" – mówił o płycie David Gilmour. To pierwszy od 20 lat album kultowej grupy… I zarazem ostatni w dyskografii. Warto tę płytę mieć i warto się w nią wsłuchać!

Annie Lennox - jedna z najbardziej utalentowanych artystek w historii muzyki pop wróciła z nowym albumem – „Nostalgia”. 28 października ukazała się siódma solowa płyta Annie Lennox! „Nostalgia” to zbiór najbardziej znanych, pełnych namiętności, przebojów pochodzących z lat 30. i 40. spopularyzowanych przez takie gwiazdy jak Billie Holiday, Nina Simone, Jo Stafford i Louis Armstrong. Wybór utworów jest wynikiem wielogodzinnego studiowania starych nagrań ze zbioru Great American Songbook, szczególnie tych zakorzenionych w bluesie. „Ciekawiło mnie po prostu jak mój głos sprawdzi się w takim repertuarze. To było pewnego rodzaju wyzwanie. Wybrałam utwory, następnie zaprzyjaźniłam się z nimi i muszę przyznać, że praca nad tym materiałem sprawiła mi wiele radości” - mówi artystka.

Annie Lennox należy do najbardziej cenionych artystek w historii muzyki pop. Otrzymała więcej nagród Brit Awards niż jakakolwiek inna wokalistka (w sumie 8), poza tym 4 nagrody Grammy, 4 Ivor Novellos, Oscara oraz Złotego Globa za utwór „Into the West" do filmu „Władca Pierścieni: Powrót Króla” w kategorii Najlepsza Piosenka Oryginalna. Biorąc pod uwagę jej współpracę z zespołem Eurythmics Annie Lenox wydała 13 albumów i sprzedała ponad 80 milionów płyt na całym świecie nagrywając ścieżki dźwiękowe do ogromnej ilości filmów oraz uświetniając swoimi występami wiele światowych wydarzeń, w tym zamknięcie letnich Igrzysk Olimpijskich w 2012. 

Annie Lennox jest także znaną aktywistką i działaczką humanitarną. Jako Ambasadorka UNAIDS Goodwill, która współpracuje z innymi organizacjami, takimi jak Oxfam i Amnesty International, otrzymała Nobel Peace Laureates za służbę dla ludzkości oraz nagrodę Humanity Award, którą przyznaje Czerwony Krzyż. W 2009 The Economist zaangażował się w kampanię SING, którą stworzyła i przeprowadziła Annie. Kampania miała na celu zbieranie funduszy dla kobiet i dzieci dotkniętych wirusem HIV. W 2011 w uznaniu za działalność humanitarną artystka otrzymała z rąk Królowej Elżbiety II Order of the British Empire.

Ogromny sukces płyty „Delta Machine” zespołu Depeche Mode (m.in. najlepiej sprzedająca się zagraniczna płyta roku 2013 w Polsce) doczekał się przypieczętowania w postaci wydawnictwa koncertowego. Depeche Mode wystąpili nad Wisłą w ramach Delta Machine Tour aż dwa razy (w lipcu '13 na Stadionie Narodowym i lutym '14 w Łodzi) i oba te wyprzedane koncerty zostawiły niezapomniane wrażenia nie tylko wśród zagorzałych fanów grupy. Poza świetną formą muzyków i solidną setlistą, obejmującą hity z całej kariery grupy, każdy występ odznaczał się niesamowitym klimatem także za sprawą wizualizacji Antonna Corbijna, artysty od lat współpracującego z zespołem. Teraz dzięki wydawnictwu "Depeche Mode Live in Berlin" można na stałe zachować te wspomnienia w swojej kolekcji.

Reżyser Anton Corbijn: "„Alive in Berlin" jest zapisem wizyty Depeche Mode w Berlinie przy okazji ich dwóch koncertów oraz wpływu jaki wywierają na swoich fanów. Berlin zajmuje szczególne miejsce w sercach Depeche Mode. Również zespół od zawsze w niemieckiej stolicy mógł liczyć na wielkie wsparcie. Ten film to próba pokazania najważniejszych momentów i oddania atmosfery na tych niesamowitych koncertach”.

A teraz cos od naszych. Zespół Voo Voo zakończył pracę nad swoim nowym studyjnym albumem. Płyta zatytułowana jest „Dobry wieczór”. Znalazło się na niej 10 utworów. Prócz zasadniczego składu: Wojciech Waglewski – śpiew, gitara, Mateusz Pospieszalski – śpiew, saksofony, Karim Martusewicz – kontrabas, Michał Bryndal –  perkusja, na płycie można będzie usłyszeć także specjalnych gości, m.in. mistrza azerbejdżańskiej muzyki klasycznej Alima Qasimova i jego córkę Farganę. Album promuje singiel „Po godzinach”. Po znakomitych albumach Voo Voo „Nowa płyta” i Waglewski Fisz Emade „Matka, Syn, Bóg” mistrz Waglewski kontynuuje dobrą passę.

Nie jest jej rodzinnym miastem, ale kocha je najbardziej na świecie i w nim czuje się najlepiej. Teraz postanowiła oddać mu hołd, dedykując całą płytę. „Paris” to nowa płyta jednej z największych obecnie gwiazd piosenki francuskiej – ZAZ.

Na albumie znajdują się między innymi duety ZAZ z wielkim Charlesem Aznavourem i młodą zdolną Kanadyjską piosenkarką Nikki Yanofsky. W studiu wspomógł artystę także legendarny producent Quincy Jones.

Miastem rodzinnym ZAZ jest Bordeaux, które opuściła mając 26 lat, by spróbować artystycznej kariery w stolicy. Poszczęściło się jej. Najpierw zdobyła angaż jako piosenkarka w kabarecie, a później, uciekając przed rutyną, śpiewała na Montmartre, gdzie przyciągała coraz to więcej i więcej słuchaczy. Nie tylko wspaniałym głosem, lecz również atrakcyjnym repertuarem, w którym było też miejsce na piosenki Elli Fitzgerald, Yvesa Montanda, Edith Piaf, dla której pisał także wspomniany Charles Aznavour. Wielki admirator talentu ZAZ zaśpiewał z nią w duecie w przeróbce jego własnej kompozycji „J'aime Paris au mois de Mai”. Mistrz nie skąpi młodszej koleżance komplementów: „ZAZ może zaśpiewać wszystko i zawsze porusza najczulsze struny w duszy. Dojdzie tak daleko jak tylko sobie zamarzy. Już osiągnęła ogromnie dużo. Jest pierwszą od lat francuską piosenkarką, która zrobiła tak wielką międzynarodową karierę”.

ZAZ zaprosiła do współpracy wielkiego Quincy’ego Jonesa (m.in. „Thriller” Michaela Jacksona), a ten zaproszenie przyjął. Amerykanin jest pod wielkim wrażeniem głosu Francuzki, czemu niejednokrotnie dał wyraz. „Ona ma prawdziwie bluesowy głos”– mówił Quincy. Piosenki na „Paris” ZAZ nagrała z towarzyszeniem big bandu. „Czuć energię każdego muzyka. Wprost nie da się usiedzieć” – zapewnia piosenkarka. Jako pierwsza płytę promuje przeróbka utworu Maurice'a Chevaliera „Paris sera toujours Paris”. Utworu, który „oddaje wolnego ducha miasta”, jak mówi ZAZ. Płyta to mieszanka jazzu, folku, francuskiej chanson, tanga. Zawiera w większości interpretacje utworów poświęconych stolicy Francji (m.in. Charlesa Trenet, Léo Férré'a). 

W trakcie swojej kariery Barbra Streisand dzieliła mikrofon i blask reflektorów ze znakomitymi postaciami świata muzyki, tworząc niezapomniane kolaboracje, które na stałe weszły do historii muzyki. Najnowszy album legendarnej wokalistki to 12 duetów z najsłynniejszymi wokalistami świata, którzy w sumie sprzedali ponad miliard (!) płyt. 

Wśród piosenek - nowych i klasycznych utworów z repertuaru Barbry - usłyszymy wiele znanych melodii, takich jak 'New York State Of Mind' (gdzie towarzyszy jej Billy Joel), 'It Had To Be You' (Michael Bublé)', 'Come Rain Or Come Shine' (John Mayer), 'Evergreen' (Babyface), 'What Kind Of Fool' (John Legend) czy 'People' ze Steve Wonderem. Nie zabraknie też niespodzianek - znajdziemy tu m.in. 'Love Me Tender' z Elvisem Presleyem czy pierwszy zarejestrowany duet z synem Streisand - Jasonem Gouldem w 'How Deep the Ocean Is'. 

Można powiedzieć, że Streisand osiągnęła mistrzostwo w łączeniu nieoczywistych, a czasem wręcz zadziwiających głosów, wznosząc je na poziom sztuki niedostępny dla innych artystów. Z powodzeniem od prawie 6 dekad nagrywa kolejne duety i po części także dzięki nim plasuje się w TOP10 najlepiej sprzedających się artystów wszechczasów. Jest też jedyną wokalistką, która przez pięć kolejnych dziesięcioleci umieściła przynajmniej jedną płytę na 1. miejscu światowych list sprzedaży. 

Najpopularniejszy w naszym kraju duet dance'owo-popowy Modern Talking powraca z nową, dwupłytową kompilacją zatytułowana "30". Wydawnictwo to ma uczcić trzydziestolecie działalności grupy na światowej scenie muzycznej.

Na pierwszym krążku znalazło się 21 zremasterowanych przebojów Thomasa Andersa i Dietera Bohlena w tym nowa, niepublikowana do tej pory wersja ich wielkiego hitu "Just We Two".

Drugi krążek to muzyczne rarytasy dla fanów grupy: nowy, po raz pierwszy wydany trzydziestominutowy megamix największych przebojów duetu oraz sześć hitów grupy w nowych, po raz pierwszy opublikowanych wersjach. W powstanie tego albumu zaangażowali się artyści młodszego pokolenia: DJ Cappiccio, Paul Masterson, legendarni Blank & Jones oraz Bassflow (szwedzki producent muzyczny, autor remiksów dla: Lany Del Rey, Mando Diao, Hurts czy Roxette).

Ponadczasowe przeboje Modern Talking – grupy, która od trzech dekad święci triumfy na światowej scenie muzyki dance wciąż znajdują się na topie rozgłośni radiowych na całym świecie. Muzyka duetu rozbrzmiewa na wszelkiego rodzaju imprezach i inspiruje kolejne pokolenia artystów i fanów tej legendarnej formacji.

Rockowa ikona, Billy Idol, powraca z nowym albumem. Pierwszy od 10 lat krążek zatytułowany będzie „Kings & Queens Of The Underground” i ukaże się 20 października. 

Billy Idol przeszedł drogę od pioniera punka do światowej supergwiazdy, zostawił swój niezacieralny ślad w muzyce popularnej i pozostał rozpoznawalną marką przez ponad trzy dekady. Idol stworzył również jedne z najważniejszych rockowych hymnów, takie jak „White Wedding”, „Dancing With Myself”, „Flesh For Fantasy”, „Hot In the City”, „Eyes Without A Face”, „Rebel Yell” i „Cradle of Love”. 

Produkcją „Kings & Queens Of The Underground” zajął się głównie Trevor Horn, a producentem dwóch utworów, w tym singlowego „Can’t Break Me Down”, został Greg Kurstin. Okładka albumu jest dziełem artysty streetartu i grafika Sheparda Fairey. 

Styl i muzyka Billy’ego Idola od zawsze były ponadczasowe. Urodzony w 1955 roku w Londynie muzyk spędził jako dziecko kilka lat na Long Island w Nowym Jorku, żeby powrócić później do Wielkiej Brytanii i stać się jedną z najważniejszych postaci brytyjskiego punka. Jako członek Bromley Contingent i fan Sex Pistols, Billy Idol został częścią zespołu Generation X, z którym grał od 1976 aż do rozwiązania w 1981. Zdeterminowany żeby zdobyć sławę również w Ameryce, Idol rozpoczął współpracę z gitarzystą Stevem Stevensem, co było początkiem jego największych sukcesów.

Dzisiejszą audycję sponsorowały literki E i H, liczba 15 oraz następujące kawałki:

Już jest! Płyta zawiera trzy nigdy wcześniej nie wydane utwory: wspólny utwór Queen i Michaela Jacksona “There Must Be More to Life Than This”, wcześniej niedokończony utwór Mercury’ego z Queen “Let Me In Your Heart Again” z sesji nagraniowej do albumu “The Works” oraz fantastyczną, nową wersję pierwszego solowego hitu Freddiego „Love Kills”.

Dzisiaj chciałbym zaproponować Państwu kilka płyt, które są kompilacjami, składankami wielu przebojów, często wielu Artystów. Według doniesień sklepów płytowych to właśnie popularne „składaki” należą do najlepiej sprzedających się pozycji w naszym kraju.

1.       Wojciech Mann prezentuje Nieprzeboje

Zaczynamy od krążka, który swoim nazwiskiem „sygnuje” sam Wojciech Mann, jeden z najbardziej charyzmatycznych i opiniotwórczych dziennikarzy muzycznych w Polsce, autor tekstów piosenek, tłumacz tekstów piosenek z języka angielskiego. Na stałe współpracuje z Programem 3 Polskiego Radia (od 1965 roku), jest członkiem Akademii Muzycznej Trójki i autorem wielu popularnych telewizyjnych programów muzycznych. Jego najnowsza kompilacja, dwupłytowy album „Wojciech Mann prezentuje Nieprzeboje”, to unikatowa seria piosenek, które stanowią autorski i bardzo subiektywny wybór znanego dziennikarza i krytyka muzycznego. Premiera pierwszego wydawnictwa z trzyczęściowej serii, czyli „Kroku 1” miała miejsce 3 listopada 2014. Następne dwa albumy w serii ( „Krok 2” i „Krok 3” ) ukażą się w 2015 roku.

Na dwupłytowych wydawnictwach znajdują się zarówno nastrojowe, zmysłowe ballady bluesowe, rytmiczne utwory z gatunku country, jak i energetyczne rockowe i metalowe ”nie przeboje”. Obok siebie występują tu tacy artyści jak Billie Holiday, Eric Burdon, Marianne Faithfull, Dropkick Murphys, Bo Didley, Lynyrd Skynyrd, Gretchen Wilson czy Stevie Ray Vaughan.

„Nieprzebój tym się różni od przeboju, że nie jest wałkowany do granic możliwości przez popularne stacje radiowe, nie jest umieszczany na składankach typu „największe hity lata”. Wydawałoby się więc, że nieprzebój jest stojącym na straconej pozycji nieudanym dzieckiem chowanym w cieniu przez rozczarowanych rodziców” – definiuje tytuł płyty jej autor i te właśnie słowa idealnie oddają klimat tego krążka. „Nieprzeboje…” Manna to fajna podróż po różnych stylach i trendach, płyta, dzięki której można się jeszcze czegos o muzyce dowiedzieć.

2.      Sztuka słuchania filmów. Przeboje. Tomasz Raczek

Pierwsza w dzisiejszym zestawieniu „płyta filmowa” to krążek "Sztuka słuchania filmów. Przeboje". To bezprecedensowe wydawnictwo na polskim rynku muzycznym swą wyjątkowość zawdzięcza temu, że swój oryginalny punkt widzenia na muzykę filmową przedstawia tu jeden z najbardziej cenionych dziennikarzy filmowych Tomasz Raczek.  

Kompilacja szesnastu utworów nie jest zbiorem najbardziej zgranych i oczywistych przebojów, które można znaleźć na innych wydawnictwach tego typu. Jest przedstawieniem kompleksowego podejścia do tematu hitów w obrazach kinowych. Jak mówi Tomasz Raczek, autor wyboru: „Piosenki umieszcza się w filmach po to, byśmy je nucili i za ich sprawą wracali do tych filmów albo wybierali się na nie do kina. Ale nucić to jedno, a zdawać sobie sprawę z tego co słyszymy i rozumieć dlaczego nam się to podoba, to drugie. I tu zaczyna się Sztuka Słuchania Filmów. A właściwie sztuka wsłuchiwania się w filmy i poznawania ich niejako od spodu, poprzez dźwięki. Za pomocą tej płyty chcę namówić kinomanów na pełne uwagi i chęci zrozumienia źródeł sukcesu, wsłuchanie się w kilkanaście wielkich przebojów dużego i małego ekranu. Będą to piosenki z różnych stron świata, w różnych językach: po angielsku, niemiecku, francusku, hiszpańsku, polsku, a nawet w hindi, urdu i punjabi. Bo kino jest wszędzie. I tylko tak można do niego podchodzić: dając równe prawa każdemu filmowi, niezależnie od tego z której strony świata pochodzi”.
Na płycie znalazły się  piosenki, które mają swoją historię, dającą się odczytywać równolegle z filmem. Obok takich wykonawców jak Ella Fitzgerald, Julie Cruise czy Santa Esmeralda znajdziemy tu także przepiękną kompozycję „Nim wstanie dzień” (z obrazu „Prawo i pięść) w wykonaniu Edmunda Fettinga oraz nieustannie zachwycającą swoim wszechstronnym talentem Irenę Kwiatkowską w piosence „Roztańczone nogi” z filmu „Hallo Szpicbródka”! Znakomite!

3.      Muzyka Ciszy, Vol. 2. Marek Niedźwiedzki

„Muzyka ciszy vol. 2” to album dwupłytowy, którego pomysłodawcą jest Marek Niedźwiecki. Po sukcesie pierwszej części tego wydawnictwa, które ukazało się w 2013 roku, Agencja Muzyczna Polskiego Radia prezentuje kolejną edycję płyty, na której najbardziej chyba znany głos radiowy w Polsce umiescił polecane przez siebie „przynudzacze”.
Marek Niedźwiecki: „I minął rok… Marzenia, jak ptaki. Jak te najwspanialsze piosenki. Łapię się na tym, że już prawie wyłącznie chciałbym słuchać takiej muzyki. Jest taki rodzaj ciszy, w którą chce mi się uciekać. Może dlatego, że tam zawsze pięknie gra. (…) Utwory przywożone przeze mnie z całego świata muzyki. Odkładane na ważne dni, na wyjątkowe okazje. Proszę je przyjąć teraz i wracać do nich w potrzebie. To taka muzyczna ścieżka dźwiękowa do filmu o naszym życiu. Może niezbyt wesoła, ale za to przywołująca wspaniałe wspomnienia. (…)”
Na płycie m.in.: Bjork, Jeff Buckley, Roger Hodgson, Phil Collins i Alan Parsons Project. Warto!

4.      Ladies & The City. Platinum Edition

„Ladies & The City. Platinum Edition” to monument, który zawiera aż 67 specjalnie wyselekcjonowanych utworów z myślą o kobietach. Piosenki między innymi takich wokalistek, jak: Ayo, Billie Holliday, Astrud Gilberto, Natali Cole, Tori Amos, Jill Scott, Erykah Badu, Amy Winehouse, Diana Krall, Nina Simone, Toni Braxton zostały zebrane zostały na czterech płytach.
Seria „& The City. Platinum Edition” to ekskluzywna seria poświęcona popularnym gatunkom muzycznym. W odróżnieniu do poprzedniego cyklu „& The City”, wyselekcjonowane utwory zostały umieszczone na czterech płytach. Charakteru dodaje niebanalne opakowanie i prosty a zarazem elegancki design albumu.

5.       Marek Sierocki prezentuje „W Rytmie Italo Disco”

Dla miłośników tanecznych wspomnień mam dzisiaj do polecenia album z największymi przebojami nurtu Italo Disco, które specjalnie na to wydawnictwo wybrał i przygotował Marek Sierocki.
Muzyka spod znaku Italo Disco narodziła się oczywiście we Włoszech, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to sukcesy odnosili tacy wykonawcy, jak: La Bionda, Mauro Malavasi, czy Peter Jacques Band. Pierwszymi wielkimi hitami Italo Disco były piosenki: "Dolce Vita" Ryana Parisa i "I Like Chopin" Gazebo z roku 1983. Do dziś to klasyka gatunku. W tym samym 1983 roku utworem " Don't Cry Tonight" zadebiutował późniejszy "król Italo Disco", czyli Savage.

Stolicą muzyki Italo Disco jest Mediolan. To stamtąd pochodzi najwięcej gwiazd tego gatunku. To w Mediolanie działała wytwórnia Disco Magic. Nieżyjący już jej szef i właściciel Severo Lombardoni był odkrywcą wielu talentów. Jednym z nich jest Fred Ventura, niezwykle popularny swego czasu w Polsce. Wielokrotnie gościł u nas na koncertach, z powodzeniem wykonywał swoje hity: "One Day" i "Wind Of Change".

Do innych największych gwiazd Italo Disco należą: Radiorama, P.Lion, Spagna i Scotch. Ten ostatni zespół był bez wątpienia jednym z najlepszych i najciekawszych w historii Italo Disco. Sławę przyniosły im utwory "Disco Band" i "Take Me Up". Dyskotekowy rytm, melodyjne refreny i elektroniczne brzmienia to znaki wyrózniające Italo Disco, muzykę przy której nawet dziś można się świetnie bawić. Dla jednych ten krążek będzie wspomnieniem dzieciństwa, dla innych roztańczonej, dyskotekowej młodości na parkietach „Niedźwiadka”.

6.      Śląskie Legendy Sceny

Całkiem inny biegun muzycznej branży reprezentuje płyta "Śląskie Legendy Sceny", która stanowi próbę zebrania fragmentu niezwykłej twórczości muzycznej Śląska minionych dekad. Zbiór zawiera tylko część legendarnych i wielkich formacji wywodzących się własnie z tego regionu, ale i tak wart jest uwagi, bo ci twórcy do dzisiaj pozostają filarami polskiej sceny muzycznej. Niektóre z nich tylko na chwilę dały się poznać ogólnokrajowej publiczności, pozostawiając po sobie wielki i ważny przebój. Inne, przez całe dziesięciolecia stanowiły niepodważalny monolit, wytyczając trendy i pozostawiając po sobie nagrania oraz koncertowe wspomnienia stanowiące inspirację dla wielu następnych pokoleń. 

Dżem, Krzak, Universe, SBB, ale także Gang Olsena, Shakin’ Dudi i Śmierć Kliniczna. Fajne. 

7.       Soundtrack Boyhood 

Po kompilacji polecanej przez Tomasza Raczka, chciałbym polecić jeszcze jedną płytę „pachnącą” filmem. To znakomita ścieżka dźwiękowa do najnowszego filmu Richarda Linklatera ("Przed wschodem słońca", Przed zachodem słońca", "Przed północą"), dramatu z Ethanem Hawke'em i Patricią Arquette w rolach głównych „Boyhood”.

Historię ilustruje znakomita muzyka zebrana na ścieżce dźwiękowej, której produkcją zajął się sam reżyser obrazu Richard Linklater. Wśród 16 piosenek na krążku znajdziemy utwory Coldplay, The Hives, Cat Power, Arcade Fire, Yo La Tengo, Paula McCartneya z Wings, Jeffa Tweedy'ego i jego syna Spencera, Boba Dylana, The Black Keys

8.      Siesta 10, Marcin Kydryński

W 2014 roku przypada dwudziestopięciolecie pracy artystycznej znanego dziennikarza, fotografa, podróżnika oraz miłośnika i propagatora muzyki  - Marcina Kydryńskiego.

To również czas wydania 10-tej jubileuszowej części jednej z najpopularniejszych autorskich kompilacji na polskim rynku Siesty 10. Tym razem płyta została stworzona pod znakiem niecodziennych i zaskakujących duetów…

Siesta to bestsellerowa seria sygnowana nazwiskiem znanego dziennikarza. Po raz kolejny płyta ukazuje się  w wersji 2 CD. Na pierwszej płycie znajdziemy ulubionych wykonawców autora w niecodziennych duetach: Placido Domingo z ZAZ, Natalie Cole i Andrea Bocelli, Cesaria Evora i Compay Segundo.
Drugi krążek to duety  Anny Marii Jopek z towarzyszeniem gwiazd światowego jazzu jak min. Pat Metheny, Tord Gustavsen, Branford Marsalis, Richard Bona i wielu innych. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie nagrania na drugiej płycie zostały napisane i skomponowane przez Marcina Kydryńskiego. Jak zawsze wielką ozdobą płyty są piękne fotografie jego autorstwa.